Materiał
Fotowoltaika · Energetyka · Deep Tech

Sól, która topi się na chwilę, poprawia warstwę ogniwa z perowskitu

Poziom gotowości4 / 9Walidacja w laboratorium
AutorRTRedakcja TRL09
Opublikowano
Czas czytania7 min

Ogniwo słoneczne traci część światła w miejscach, których nie widać gołym okiem. Zespół z Kalifornii i Korei Południowej znalazł sposób, żeby te miejsca naprawić. Podczas wygrzewania warstwy między ziarnami kryształu pojawia się na krótko ciecz. Potem sama znika. Zostaje warstwa, z której zrobiono ogniwo o sprawności 26,5 procent.

Wynik opisali 8 października 2026 roku w „Science” Jason Yoo z Koreańskiego Instytutu Technologii Chemicznych, Connor Dolan i David Fenning z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego oraz Seong Sik Shin z Uniwersytetu Sungkyunkwan. Tytuł pracy brzmi „Volatile eutectics to tailor crystallization for perovskite optoelectronics”. Po polsku: lotne eutektyki, które kierują krystalizacją perowskitów. Ta historia przypomina śledztwo. Jest miejsce zdarzenia, jest podejrzany i są zdjęcia zrobione na gorącym uczynku.

Miejsce zdarzenia: granice ziaren

Perowskit to materiał, z którego da się zrobić cienką warstwę pochłaniającą światło. Jego zaleta jest taka, że powstaje z roztworu. Nanosi się ciecz na szkło, podgrzewa ją i warstwa krystalizuje. Według komunikatu uczelni to otwiera drogę do prostszej i mniej energochłonnej produkcji niż w ogniwach krzemowych. Dlatego perowskity uchodzą za obiecującą, następną generację ogniw.

Jest jednak kłopot. Taka warstwa nie jest jednym kryształem. To mozaika bardzo małych ziaren, które rosną obok siebie i stykają się krawędziami. Na tych stykach, czyli na granicach ziaren, powstają wady. Według komunikatu uczelni część energii wyłapanej ze światła ginie właśnie tam. Ta energia nie zamienia się w prąd.

Im większe ogniwo, tym ostrzejszy ten problem. W komunikacie uczelni czytamy, że wady stają się większym kłopotem przy większych panelach, bo sprawność spada razem z powierzchnią. Jeśli ktoś chce kiedyś sprzedawać moduły, a nie tylko wyniki z laboratoryjnych płytek, musi je naprawić.

Podejrzany: dwie sole i ich wspólny punkt topnienia

Zespół dodał do roztworu dwa zwykłe związki: bromek cynku i chlorek metyloamoniowy. Razem tworzą mieszaninę, która topi się w niskiej temperaturze. Chemicy nazywają ją eutektykiem. Podobnie działa sól na oblodzonej drodze: mieszanina soli i lodu zamarza niżej niż sam lód.

Tu mieszanina robi coś, czego od niej chciano. Podczas wygrzewania warstwy topi się lokalnie, wokół rosnących ziaren. Przez chwilę przy granicach jest ciecz. Ziarna mają w niej miejsce, żeby się przestawić i ułożyć porządniej. Gdy wygrzewanie trwa, chlorek metyloamoniowy odparowuje. Ciecz znika, kryształ dokańcza wzrost. Cynk zostaje, i to dokładnie tam, gdzie się go potrzebuje: przy granicach.

Tytułowa „lotność” oznacza więc coś prostego. Jeden ze składników eutektyku ucieka z gotowej warstwy. Nie zalega w niej jako zbędny dodatek.

Zdjęcia z miejsca zdarzenia

Opowieść o ciekłej mieszaninie na granicach ziaren można by uznać za domysł, gdyby nikt jej nie sfotografował. Zespół użył więc mikroskopii rentgenowskiej z sondą o rozdzielczości w skali nanometrów. Wśród instytucji autorów są synchrotrony w Argonne i w Brookhaven, czyli instalacje, które wytwarzają bardzo intensywne wiązki promieni rentgenowskich.

Z tych obserwacji wynika kilka rzeczy. Według autorów eutektyk rzeczywiście topi się lokalnie na granicach ziaren podczas wygrzewania. Warstwa po takiej obróbce ma mniej wad wewnątrz ziaren. Rozkład halogenków, czyli jodu i bromu, jest równomierniejszy. A cynk gromadzi się na granicach ziaren i przy powierzchniach.

Redakcja „Science” dodaje ostrożne wyjaśnienie, że cynk „prawdopodobnie” tworzy tam drobne wtrącenia jodku cynku, które wyłączają wady z gry. To jeszcze hipoteza, a nie pewnik. W komunikacie UC San Diego autorzy opisują sam przebieg krystalizacji jako przejście ciało stałe, ciecz, ciało stałe, które zachodzi w jednej temperaturze. Chcą to teraz uogólnić na inne mieszaniny.

Takie zdjęcia przesądzają o tym, że to nie jest tylko ładna opowieść. Zespół nie wywnioskował cieczy z samych wyników ogniw. Zobaczył ją na granicach ziaren, a potem zobaczył, jak zanika razem z odparowującą solą.

Liczby z ogniw i diod

Zanim powstało ogniwo, zespół zbadał samą warstwę. Miała wysoką wydajność świecenia po pobudzeniu światłem, długo żyjące nośniki ładunku i małą rekombinację na powierzchni. Wszystko to są sposoby, w jakie fizycy mierzą, ile energii warstwa marnuje. Potem przyszły urządzenia. Autorzy podają trzy rodzaje wyników.

Pierwszy to ogniwa małe, laboratoryjne. Sprawność przemiany światła w prąd sięgnęła 26,5 procent. Certyfikowany pomiar dał 25,9 procent. Ta druga liczba jest ważniejsza, bo jest potwierdzona poza własnym laboratorium. Różnica wynosi 0,6 punktu procentowego. Takie rozbieżności zdarzają się często, ale przy porównaniach warto trzymać się niższej wartości.

Drugi to minimoduł o powierzchni ponad 15 centymetrów kwadratowych. Miał sprawność 23,9 procent. Spadek względem ogniwa małego jest wyraźny, ale to normalne. Im większa powierzchnia, tym trudniej utrzymać jednorodną warstwę.

Trzeci to trwałość. Małe ogniwa z warstwą przewodzącą dziury z polimeru PTAA zaczynały od sprawności 24,1 procent. Po 1400 godzinach ciągłej pracy w temperaturze 85 stopni Celsjusza zachowały 85,8 procent tej wartości. To około 58 dni nieprzerwanego świecenia i grzania.

Ta sama warstwa działa też jako dioda. Zespół zbudował z niej też diody świecące, których zewnętrzna wydajność kwantowa wyniosła 26,1 procent. Mówiąc prościej: z każdych stu elektronów wpuszczonych do diody około 26 wychodzi na zewnątrz jako światło. Ogniwo i dioda to ta sama fizyka w przeciwnych kierunkach. W ogniwie światło wytwarza ładunki, w diodzie ładunki wytwarzają światło. W obu przypadkach wada w krysztale marnuje energię. Dlatego jedna poprawiona warstwa może pomóc w obu urządzeniach.

Connor Dolan powiedział w komunikacie, że w warstwach z tym dodatkiem pary elektron i dziura żyją najdłużej, jakie zgłoszono dla jakiegokolwiek półprzewodnika o prostej przerwie energetycznej. To jego opinia, a nie wynik, który ktoś niezależnie sprawdził. Zaznaczył też, że metoda działała dla różnych składów perowskitów, które zespół wypróbował.

Jak czytać te liczby

Wynik w tabeli sprawności to jedno, a produkt na dachu to drugie. Warto rozdzielić dwa pytania.

Pierwsze: czy ogniwo jest sprawne? Tak, i to dobrze. Według komunikatu uczelni sprawności rzędu 24 do 26 procent należą do najwyższych dla urządzeń z perowskitów. Autorzy pokazują tę samą metodę w trzech zastosowaniach: w ogniwie, w minimodule i w diodzie.

Drugie: czy ogniwo przetrwa dwadzieścia lat na dachu? Tego ta praca nie pokazuje. Test trwał 1400 godzin, czyli nieco ponad osiem tygodni. Zrobiono go na małych ogniwach, w laboratorium. Panele krzemowe sprzedaje się dziś z gwarancją liczoną w dziesiątkach lat. Ogniwa z tej pracy zachowały około 86 procent początkowej sprawności po dwóch miesiącach, a nie po latach. To nie jest dowód trwałości. To sygnał, że ta droga nie kończy się od razu na ścianie.

W streszczeniu pracy nie ma też danych o dużym panelu ani o próbach na zewnątrz. Minimoduł ma powierzchnię rzędu jednej trzeciej karty kredytowej. Panel na dachu jest około tysiąca razy większy.

Co to zmienia dla przemysłu

Najciekawsze w tej pracy jest to, jak mało trzeba dodać. Zamiast nowej maszyny czy nowego składu warstwy autorzy proponują dodatek do roztworu. To zmiana, którą łatwiej wypróbować w istniejącym laboratorium niż nową linię produkcyjną. To mój wniosek, nie wynik z pracy. Nie wiadomo jeszcze, jak ta mieszanina zachowa się w produkcji na dużych powierzchniach.

Cynk, który zostaje w warstwie, też trzeba będzie sprawdzić w długiej pracy. Autorzy uznają go za pomocnika, ale na razie mamy 1400 godzin obserwacji, a nie lata. Zespół bada teraz inne mieszaniny tego typu, żeby lepiej zrozumieć i kontrolować krystalizację.

Perowskity rozwijają w Europie firmy i uczelnie, także w Polsce. Dla nich ta praca jest przede wszystkim receptą, którą można porównać z własną. Samo ogniwo z Kalifornii nie trafi na dach, ale metoda może trafić do laboratoriów, które szukają sposobu na wady w dużych warstwach.

Poziom gotowości technologicznej oceniam na TRL 4. Wyniki są potwierdzone w laboratorium, na małych ogniwach i na minimodule. Brakuje próby w warunkach zbliżonych do rzeczywistych i wyników dla modułów w skali panelu.

Granice tej historii

Po pierwsze, to jedna praca jednego zespołu. Wyniki sprawności są imponujące, ale replikacja przez inne laboratoria dopiero się zacznie.

Po drugie, test trwałości dotyczy małych ogniw z jednym rodzajem warstwy przewodzącej dziury. Nie wiemy z abstraktu, jak wypadnie moduł o większej powierzchni po tysiącu godzin w 85 stopniach.

Po trzecie, mechanizm z cynkiem na granicach ziaren ma w tekście „Science” znak zapytania. Autorzy pokazali zdjęcia i pomiary, ale wyjaśnienie, dlaczego wady znikają, nadal jest hipotezą.

Po czwarte, nie wiemy, ile ten dodatek kosztuje w skali fabryki i jak wpłynie na produkcję odparowujący związek. Streszczenie pracy na to nie odpowiada.

Praca powstała dzięki finansowaniu między innymi amerykańskiego Departamentu Energii, Narodowej Fundacji Nauki USA i koreańskiej Narodowej Fundacji Badań.

Mimo tych zastrzeżeń wynik jest ciekawy z prostego powodu. Autorzy zmienili nie tylko skład warstwy, ale też to, jak ona dojrzewa. Ciecz, która zjawia się na kilka chwil i odchodzi, pomogła w ogniwie, w module i w diodzie.

Bibliografia

  1. Yoo J. J., Dolan C. J., Nam S., Lee J., Kang K. M., Kang B. J., Desai R., Kumar N. M., Chakrabarti A., Kim D., Cho J. H., Chung D., Palmer J. R., Vences K. X., Deng Z. J. D., Luo Y., Lai B., Zhou T., Cai Z., Holt M. V., Kiss A. M., Cho I. S., Kim D. H., Noh J. H., Bertoni M. I., Mannodi-Kanakkithodi A., deQuilettes D. W., Fenning D. P., Shin S. S. Volatile eutectics to tailor crystallization for perovskite optoelectronics. Science 394(6820), 228–233 (2026). DOI: 10.1126/science.aeb4554
  2. University of California San Diego. A temporary melting liquid could help build better perovskite solar cells and LEDs. Komunikat prasowy, EurekAlert! (8 października 2026). eurekalert.org/news-releases/1147046
  3. Szuromi P. Streszczenie redakcyjne pracy Yoo i in. Science (2026). science.org/doi/10.1126/science.aeb4554

Komentarze· 0

Brak komentarzy. Dodaj pierwszy.

Dodaj komentarz