Materiał
Recykling · Chemia · Deep Tech

Chemicy z Zurychu rozkładają stare pleksi na surowiec w znacznie niższej temperaturze

Poziom gotowości4 / 9Walidacja w laboratorium
AutorRTRedakcja TRL09
Opublikowano
Czas czytania9 min

Szkło akrylowe jest wszędzie. Leży w szybach wiat przystankowych, świeci w tylnych lampach samochodów, osłania kasy w sklepach i robi za blat w kuchni. Zna je każdy, choćby pod nazwą handlową Plexiglas albo potocznie jako pleksi. Gorzej, kiedy płyta pęknie albo lampa trafi na złom. Wtedy szkło akrylowe zwykle kończy jako odpad, choć chemicznie nadaje się do odzysku lepiej niż większość tworzyw.

Zespół Athiny Anastasaki z Politechniki Federalnej w Zurychu (ETH Zurich) pokazał w czasopiśmie Nature Chemistry, jak rozłożyć ten materiał z powrotem na czysty surowiec w temperaturze o ponad 200 stopni niższej niż w klasycznym procesie. Wystarcza jeden tani dodatek, bez rozpuszczalnika i bez światła. Uczelnia złożyła już wniosek patentowy i szuka firm, które kupią licencję.

Spójrzmy na to okiem inżyniera: co trzeba rozbić, czym, w jakiej temperaturze, z jakim uzyskiem i co jeszcze nie działa.

Problem: łańcuch, którego nie chce się przeciąć

Szkło akrylowe to polimetakrylan metylu, w skrócie PMMA. Jego cząsteczki to bardzo długie łańcuchy złożone z tysięcy jednakowych ogniw, czyli monomeru o nazwie metakrylan metylu. Szkielet łańcucha tworzą same atomy węgla. Nie ma w nim „słabych miejsc”, takich jak w butelkowym PET, który da się rozciąć chemicznie w kilku punktach.

Recykling mechaniczny, czyli mielenie i przetapianie, daje gorszy materiał. Każde kolejne przetopienie osłabia tworzywo, a barwniki i zanieczyszczenia zostają w środku. Dlatego chemicy od lat szukają innej drogi: rozpiąć łańcuch z powrotem na pojedyncze ogniwa, oczyścić je i złożyć z nich nowe tworzywo, które nie ustępuje pierwotnemu. Ten proces nazywa się depolimeryzacją.

PMMA ma tu wyjątkową zaletę. Gdy łańcuch raz zacznie się rozpadać, potrafi „rozsuwać się” ogniwo po ogniwie jak zamek błyskawiczny. Kłopot w tym, żeby ten zamek w ogóle ruszył. W przemyśle robi się to pirolizą, czyli ogrzewaniem bez dostępu powietrza. Jak piszą autorzy, piroliza wymaga około 450 stopni Celsjusza. W takiej temperaturze powstają uboczne produkty o przykrym zapachu, a odzyskany monomer jest zanieczyszczony. Według komunikatu ETH zanieczyszczenia sięgają nawet 3 procent, co psuje jakość nowego tworzywa.

Poprzednie podejścia: dobre w kolbie, kłopotliwe w fabryce

Grupa Anastasaki pracuje nad tym od lat. W 2025 roku opisała w Science metodę, w której szkło akrylowe rozpuszcza się w rozpuszczalniku z chlorem i naświetla. Działało to już w 90–150 stopniach, a z kolorowego szkła akrylowego z marketu budowlanego odzyskiwano 94–98 procent monomeru. Haczyk tkwił w szczegółach. Chlorowany rozpuszczalnik jest toksyczny, światło słabo wnika w gęstą masę, a reakcja szła dobrze tylko w mocno rozcieńczonym roztworze.

Inne zespoły na świecie szły jeszcze inną drogą. Wbudowywały w łańcuch specjalne końcówki albo domieszkę innego monomeru, które działały jak zawleczka zamka. Taki polimer rozpadał się łatwiej, ale trzeba go było od początku tak zaprojektować. Na szkło akrylowe, które już leży na wysypiskach, ta metoda nie działa. Do tego słabe ogniwo osłabia materiał także wtedy, gdy ma on jeszcze służyć.

Anastasaki ujęła to w komunikacie uczelni wprost: przy wcześniejszych metodach firmy musiałyby przebudować swoje procesy i urządzenia, a dla większości byłoby to za drogie.

Rozwiązanie: jedna szczypta dodatku i grzanie

Nowa metoda jest prosta. Zmielone szkło akrylowe miesza się z niewielką ilością związku z grupy N-hydroksyimidów i ogrzewa w atmosferze azotu. Najlepiej sprawdził się N-hydroksytetrachloroftalimid, w pracy oznaczany skrótem TCNHPI. To odczynnik dostępny w handlu i tani.

Badacze najpierw zmierzyli, co robi sam polimer. Bez dodatku PMMA zaczynał tracić masę dopiero w 310 stopniach, a żeby uleciało 90 procent, trzeba było dojść do 380 stopni. Z dodatkiem rozpad ruszał już przy 175 stopniach, a 90 procent masy znikało około 250 stopni.

Potem przyszły próby w stałej temperaturze. Przez dwie godziny w 230 stopniach mieszanka z TCNHPI straciła 93 procent masy. Dwa pokrewne związki wypadły gorzej: 63 i 35 procent. Autorzy tłumaczą różnicę tym, że TCNHPI wolniej odparowuje, więc dłużej zostaje w masie i dłużej pracuje.

Ulatująca masa to właśnie monomer. Zespół zebrał go w prostej destylacji i sprawdził rezonansem magnetycznym. Wyszedł czysty, bezbarwny metakrylan metylu. Autorzy podkreślają, że tak wysoką czystość dała dopiero niższa temperatura procesu.

Kolejne próby zeszły jeszcze niżej. W 220 stopniach rozłożyło się 91 procent polimeru, w 210 stopniach 88 procent, a w 200 stopniach 86 procent. Nawet w 180 stopniach znikało 70 procent masy. W porównaniu z klasyczną pirolizą to obniżka temperatury o ponad 250 stopni.

Ważna dla kosztów jest też dawka. W pierwszych próbach na każde 20 ogniw łańcucha przypadała mniej więcej jedna cząsteczka dodatku. Okazało się, że można ją zmniejszyć ponad dziesięciokrotnie, do 0,004 na ogniwo, bez strat w wydajności.

Jak to działa: zamek rusza od środka

Dodatek nie jest tu klasycznym katalizatorem. Powyżej mniej więcej 190 stopni sam częściowo się rozpada i daje wolne rodniki, czyli bardzo reaktywne fragmenty cząsteczek. Te rodniki wyrywają atom wodoru ze szkieletu łańcucha. W tym miejscu łańcuch pęka na dwa kawałki, a jeden z nich zaczyna rozsuwać się ogniwo po ogniwie na monomer.

Badacze potwierdzili ten obraz kilkoma niezależnymi metodami. Mierzyli rodniki spektroskopią elektronowego rezonansu paramagnetycznego, analizowali produkty rozpadu dodatku i liczyli energie wiązań na komputerze. Najbardziej przekonuje jednak prosty pomiar długości łańcuchów w trakcie reakcji. Średnia masa cząsteczek spadała stopniowo z około 700 tysięcy do 20 tysięcy jednostek. Tak wygląda rozpad, który startuje w losowych miejscach w środku łańcucha, a nie na jego końcach.

To nie jest akademicki detal. Skoro proces nie zależy od końcówek łańcucha, działa na zwykłym, przemysłowym PMMA, a nie tylko na specjalnie zaprojektowanym polimerze. Autorzy sprawdzili to na materiałach otrzymanych czterema różnymi metodami. Za każdym razem wracała większość monomeru, w najlepszych próbach ponad 90 procent.

Zadziałało też na ekstremalnie długich łańcuchach. Polimer o masie 1,4 miliona jednostek rozłożył się w 96 procentach. Resztę, krótkie fragmenty, rozłożyła druga porcja dodatku, co dało łącznie ponad 99 procent.

Test na prawdziwym odpadzie

Laboratoryjny polimer to jedno, a sklepowa płyta z barwnikami, plastyfikatorami i domieszkami to drugie. Zespół wziął więc handlowy Plexiglas w kilku kolorach. Wszystkie rozłożyły się nawet w 90 procentach, mimo dodatków. Niebieską płytę rozłożono w nieco większej skali, 5 gramów w kolbie destylacyjnej. Uzysk sięgnął 90 procent, a monomer znów wyszedł czysty.

Ciekawy jest jeszcze jeden test. Kuchenne blaty z „kamienia akrylowego” to PMMA wypełnione wodorotlenkiem glinu. Piroliza sobie z nimi nie radzi. W wysokiej temperaturze wypełniacz oddaje wodę, a ta reaguje z polimerem i monomerem, dając masę produktów ubocznych. W 180 stopniach wypełniacz pozostaje stabilny. Mieszanki z 10–50 procentami wodorotlenku glinu rozłożyły się w około 70 procentach, podobnie jak czysty polimer. Autorzy przypominają, że pirolizą nie udało się dotąd odzyskać z takich blatów monomeru.

Komunikat ETH podaje jeszcze dwie liczby, których w tej postaci nie ma w samej pracy. Mówi o uzysku monomeru „do 98 procent” i o tym, że z odzyskanego surowca da się zrobić tworzywo tej samej jakości co pierwotne. Artykuł w Nature Chemistry raportuje około 90 procent czystego monomeru po destylacji i do 99 procent przy dwóch porcjach dodatku, ale nie opisuje ponownej polimeryzacji. Te dwa zdania trzeba więc traktować jako zapowiedź uczelni, a nie wynik recenzowany.

Ograniczenia, czyli czego jeszcze nie wiemy

Autorzy sami piszą, że proces pokazano na razie w skali laboratoryjnej. Największa porcja miała 5 gramów. Przejście do ton wymaga odpowiedzi na pytania o przepływ ciepła w dużym reaktorze, o odbiór par monomeru i o los resztek dodatku. TCNHPI zawiera chlor, a produkty jego rozpadu też trzeba gdzieś zagospodarować. Praca nie podaje bilansu energii ani kosztów w skali przemysłowej.

Metoda działa też tylko na polimetakrylany. Gdy autorzy spróbowali ją przenieść na pokrewne poliakrylany, łańcuchy pękały, ale monomer się nie odtwarzał. Anastasaki zapowiada próbę z polistyrenem, jednym z najczęściej używanych tworzyw na świecie. Na razie to plan, nie wynik.

Dojrzałość technologii oceniamy na TRL 4. Zasada działa na prawdziwym, kolorowym odpadzie handlowym, ale tylko w szkle laboratoryjnym. Do instalacji pilotażowej jeszcze daleko.

Wyścig, w którym startuje także polski chemik

Anastasaki mówi w komunikacie, że konkurencja w chemicznym recyklingu tworzyw jest ostra, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, gdzie działają duże i dobrze finansowane zespoły. Literatura z ostatnich miesięcy dobrze to pokazuje.

W sierpniu 2026 roku zespół Krzysztofa Matyjaszewskiego z Carnegie Mellon University opisał w Journal of the American Chemical Society podobny pomysł. Zamiast N-hydroksyimidu użył zwykłych wodoronadtlenków, które też wyrywają atomy wodoru z łańcucha. W 220 stopniach z 10 procentami dodatku rozłożyło się 70 procent polimeru, ale tylko 55 procent wróciło jako nienaruszony monomer. Resztę pochłonęły reakcje uboczne. Matyjaszewski, urodzony w Konstantynowie Łódzkim, jest jednym z twórców metod, na których opiera się dziś cała dziedzina. W tym samym miesiącu grupa z Zurychu w osobnej pracy w tym samym czasopiśmie pokazała wariant z nadtlenkami, który rozkłada PMMA już w 170 stopniach, choć bez chlorowanego rozpuszczalnika potrzebuje nieco wyższej temperatury.

Wynik z Nature Chemistry wyróżnia się połączeniem trzech rzeczy: brakiem rozpuszczalnika, wysoką czystością monomeru i możliwością użycia urządzeń podobnych do dzisiejszych instalacji pirolizy. Ten ostatni punkt najbardziej interesuje przemysł. Według komunikatu ETH firmy chemiczne już pytają o metodę.

Co to znaczy dla Polski i Europy

Unia Europejska coraz mocniej naciska na recykling tworzyw, który zwraca surowiec do obiegu, a nie tylko odzyskuje z niego energię. Dla szkła akrylowego taki recykling od dawna był możliwy w teorii, ale drogi i brudny w praktyce. Proces, który działa w 200 stopniach zamiast 450 i daje czysty monomer, zmienia rachunek na korzyść odzysku.

W Polsce działa wielu przetwórców tworzyw, producentów części samochodowych, reklam i mebli. Tam, gdzie tnie się i formuje szkło akrylowe, powstają ścinki i odpady z PMMA. Dla takich firm najciekawsze jest to, że nie trzeba zmieniać samego tworzywa ani przebudowywać produkcji. Odpad można by odbierać, rozkładać w osobnej instalacji i sprzedawać z powrotem jako surowiec. ETH szuka licencjobiorców, więc o dostęp do metody może zabiegać każda firma, także z Polski.

Na razie mamy jednak 5 gramów niebieskiego Plexiglasu w kolbie i bardzo czysty monomer na końcu. To mało jak na fabrykę, ale dużo jak na dowód, że zamek błyskawiczny w szkle akrylowym da się rozpiąć w umiarkowanej temperaturze.

Bibliografia

  1. Whitfield R., Lohmann V., Agrachev M., Kim H., Wang H.S., De Alwis Watuthanthrige N., Truong N.P., Choi T.-L., Jeschke G., Anastasaki A. Lower-temperature bulk depolymerization of commercial polymethacrylates. Nature Chemistry (2026). DOI: 10.1038/s41557-026-02232-4
  2. Wang H.S. i in. Visible light–triggered depolymerization of commercial polymethacrylates. Science 387, 874–880 (2025). DOI: 10.1126/science.adr1637
  3. De Luca Bossa F., Szewczyk-Łagodzińska M., Magro A., Coskun H.I., Yilmaz G., Lin T.-C., DiFiglia E., Matyjaszewski K. Depolymerization of Commercial Polymethacrylates Triggered by Hydroperoxides. Journal of the American Chemical Society (2026). DOI: 10.1021/jacs.6c10099
  4. Lin C.-Y. i in., Anastasaki A. Low-Temperature Thermal Depolymerization of Polymethacrylates. Journal of the American Chemical Society (2026). DOI: 10.1021/jacs.6c13508
  5. Rüegg P. New method makes acrylic glass recycling economically viable. ETH News (19.10.2026).
  6. ETH Zurich. Complete breakdown of plexiglass into its building blocks. ETH News (03.2025).

Komentarze· 0

Brak komentarzy. Dodaj pierwszy.

Dodaj komentarz