PEROWSKITYSTATUS: OPUBLIKOWANE

Indoor PV bez Polski

Świat dzieli już rynek niewidzialnych ogniw. Patenty Saule zostały we Wrocławiu, ale nie ma kto ich podnieść.

Junjun Jin
2026-04-14
8 MIN

1. Co się właśnie dzieje, na razie bez nas

W 2024 roku Google przeprowadził prosty eksperyment. Do swojej linii czujników Nest, używanych w inteligentnych domach do detekcji dymu, ruchu i zmian temperatury, dorzucił maleńki moduł fotowoltaiczny dostarczany przez kalifornijski start-up Ambient Photonics. Cel był taki: czujnik przestaje wymagać baterii. Jeśli stoi w korytarzu, w którym przez kilka godzin dziennie świeci się sufitowe LED, dostaje wystarczająco energii, żeby się sam utrzymać przez całą żywotność urządzenia. Eksperyment zadziałał. Pod koniec 2025 roku Ambient Photonics był już w pierwszych komercyjnych produktach Google'a, a partnerzy LG i Universal Electronics testowali to samo rozwiązanie w pilotach swoich.

To wygląda jak drobiazg, dopóki ktoś nie pokaże skali. W globalnym ekosystemie internetu rzeczy działa dziś ponad 15 miliardów urządzeń, z czego znaczna część to małe sensory zasilane bateriami pastylkowymi, które trzeba wymieniać raz na rok lub dwa. Sumaryczna logistyka tej wymiany — koszt techników, magazynowanie ogniw litowych, recykling — jest dla operatorów budynków biurowych, magazynów i sieci handlowych jednym z trudniejszych do zautomatyzowania kosztów. Ogniwo, które samo się zasila ze zwykłej świetlówki, rozwiązuje problem bez nowej infrastruktury. Wystarczy podmienić obudowę.

Bariera, która do tej pory blokowała ten rynek, była techniczna. Standardowe ogniwa amorficznego krzemu, których do indoor PV używano przez dwie dekady, wyciągają z oświetlenia świetlówkowego mniej więcej dwadzieścia procent dostępnej energii. Przy prądach poborowych nowoczesnych czujników BLE i Zigbee to za mało, żeby działały bez wsparcia bateryjnego. Każdy kolejny punkt procentowy sprawności otwiera kolejny segment urządzeń. I dokładnie tu wchodzi praca, którą opisałem w poprzednim tekście. Zespół z Uniwersytetu Wuhan pokazał na początku 2025 roku, że jeden dodatek chemiczny — bromowodorek 4-(metoksy)benzyloaminy, w skrócie MeOBABr — doprowadza elastyczne ogniwo perowskitowe do 42,46 procent sprawności pod światłem o natężeniu 1000 lux, czyli ponad dwukrotnie więcej niż amorficzny krzem. Rachunek energetyczny dla czujników IoT się odwraca. Tym samym otwiera się rynek.

Kto już ten rynek dzieli? Na pierwszym miejscu wspomniany Ambient Photonics — start-up z Kalifornii, który w ostatnich dwóch latach pozyskał ponad sto milionów dolarów finansowania i ma podpisane umowy z Google'em, LG i Universal Electronics. Drugi gracz to szwedzki Exeger, który dostarcza moduły indoor PV do słuchawek Phonak, klawiatur Logitecha i opasek fitness — w 2025 roku otworzyli drugą fabrykę pod Sztokholmem. Trzeci to japoński Panasonic, którego dział amorficznego krzemu od dekady dostarcza ogniwa do kalkulatorów i pilotów telewizyjnych, a teraz przechodzi na nowsze chemie. Wszyscy trzej mają jedno wspólne: są pierwsi, mają już realnych kupców, i każde nowe odkrycie naukowe wzmacnia ich pozycję, nie tworzy szansy dla nowego wejścia.

W tym obrazie świata jedna rzecz uderza po polsku: nasza pozycja jest pusta. A nie powinna być.

2. Trzy ścieżki, którymi Polska mogłaby tu wejść

Saule Technologies, założone we Wrocławiu w 2014 roku przez Olgę Malinkiewicz, było pierwszą firmą na świecie, która zbudowała przemysłową linię produkcji elastycznych ogniw perowskitowych. Linia ruszyła pod Wrocławiem w 2021 roku. Produktem docelowym były dokładnie te zastosowania, które dziś dzielą między siebie Ambient Photonics i Exeger: moduły zasilające elektroniczne etykiety półkowe, czujniki IoT, BIPV o nietypowej geometrii. Saule miała technologię — metodę nanoszenia warstwy perowskitu metodą druku atramentowego, opracowaną przez samą Malinkiewicz w 2013 roku — patent, kadry, fabrykę pilotażową i mniej więcej dwuletnią przewagę nad resztą świata. Stała na poziomie TRL działająca linia, gotowa do skoku w stronę pełnej produkcji seryjnej.

W 2026 roku tej firmy de facto nie ma. Wewnętrzny spór między Malinkiewicz a głównymi inwestorami — Columbus Energy i DC24 — doprowadził w maju 2025 do odwołania jej z zarządu. Audyt nowego kierownictwa oszacował, że dokończenie komercjalizacji wymaga jeszcze trzech do pięciu lat i nakładów rzędu dwustu milionów złotych. Jesienią 2025 Columbus Energy rozesłał zaproszenia do negocjacji w sprawie przejęcia technologii do podmiotów państwowych: Ministerstwa Obrony Narodowej, Polskiej Grupy Zbrojeniowej i resortów odpowiedzialnych za naukę. Patenty istnieją. Linia stoi. Decyzji nie ma.

Jednocześnie praca z Wuhanu pokazuje rzecz, która powinna zaboleć kogoś w Polsce: dodatek MeOBABr to nie jest nowa linia produkcyjna. To zmiana receptury prekursora. Wystarczy dosypać jeden reagent do roztworu, który Saule i tak już mieszała. Od strony technologicznej droga do najnowszego światowego wyniku jest krótsza niż krótka. Brakuje tylko funkcjonującej firmy, która ją przejdzie.

TRL TRL 2–4 lata, jeśli decyzja zapadnie w 2026

Ścieżka od obecnego poziomu gotowości do celu wdrożeniowego.

Realnych ścieżek wejścia są w 2026 roku trzy — i żadna nie jest technologicznie zablokowana.

Pierwsza: reanimacja samej Saule. Patenty są w Polsce, linia jest w Polsce, kompetencje zespołu (przynajmniej tych pracowników, którzy nie odeszli przez ostatni rok) są w Polsce. Brakuje strony, która kupi spółkę od obecnych właścicieli, zrestrukturyzuje akcjonariat tak, żeby kolejna iteracja sporu nie była możliwa, i wyłoży obiecane dwieście milionów. Najbardziej prawdopodobnymi kupcami są dziś podmioty państwowe — MON i PGZ jako kotwiczący nabywcy z motywacją obronną, Agencja Rozwoju Przemysłu jako finansujący drugiego rzędu — albo zagraniczny inwestor strategiczny, który chce mieć europejską linię produkcyjną na potrzeby własnego portfela. Drugi scenariusz jest realny, ale technologia wówczas opuści Polskę w sensie własnościowym, zostając tylko jako lokalizacja fabryki.

Druga: akademicki spin-off na bazie świeżej chemii. Praca z Wuhanu nie jest opatentowana w Europie — autorzy złożyli ochronę głównie w Chinach i Stanach. Polski ośrodek z silnymi kompetencjami w chemii fizycznej perowskitów, na przykład Instytut Chemii Fizycznej PAN w Warszawie albo grupa fotowoltaiki na Politechnice Wrocławskiej, mógłby zreplikować efekt MeOBABr na własnym urządzeniu, opatentować wariant lub udoskonalenie i założyć spin-off. To jest długa droga — zwykle dwa do trzech lat tylko na fazę walidacji i ochrony własności intelektualnej — ale jest droga niezależna od losów Saule. Bariera tu jest absolutnie nie technologiczna. Bariera jest ludzka: trzeba jednego badacza, który chce zostać przedsiębiorcą, jednej instytucji finansującej, która uzna fazę pre-spinoff za zasługującą na pieniądze, i jednego inwestora gotowego prowadzić spółkę przez najtrudniejszy moment przejścia z laboratorium do pilotażu.

Trzecia: licencja w istniejącej polskiej firmie chemicznej. Grupa Azoty, Synthos, Boryszew — żaden z tych koncernów nie ma dziś portfela związanego z fotowoltaiką, ale każdy z nich ma to, czego nie ma żadne uniwersyteckie laboratorium: zdolność do skalowania procesu addytywnego z poziomu zlewki do poziomu reaktora przemysłowego. Bifacjalne uszczelnianie nie jest fizyką wymagającą nowej fabryki. Jest receptem chemicznym do dodania do istniejącej linii. Polski producent chemiczny mógłby licencjonować tę technologię w ramach poszerzenia portfela materiałów funkcjonalnych — tak samo jak licencjonuje katalizatory albo polimery wielofunkcyjne. To jest najmniej spektakularna ścieżka, ale zarazem ta, na której bariera jest najniższa: nie wymaga nowej firmy, nie wymaga państwowej decyzji, wymaga tylko, żeby ktoś w dziale R&D któregoś z tych koncernów przeczytał paper i wziął telefon.

Wszystkie trzy ścieżki są realne. Wszystkie trzy są zablokowane w tym samym miejscu.

3. Co tak naprawdę blokuje wszystkie trzy

Saule nie przegrała z Chinami. Nie przegrała z Japonią. Nie przegrała z fizyką. Przegrała w sprawie, w której Olga Malinkiewicz została wyrzucona z firmy, którą sama założyła. Spór toczył się między mniejszościowymi udziałowcami polskiej spółki i miał charakter zarządczo-finansowy, nie technologiczny. To jest jedyny powód, dla którego pierwsza na świecie linia produkcji elastycznych perowskitów dziś stoi bezczynnie. I to jest powód, dla którego żadna z trzech ścieżek wejścia, które opisałem wyżej, nie ruszy z miejsca, dopóki ten konkretny problem nie zostanie rozwiązany — albo strukturalnie, na poziomie modeli właścicielskich, jakimi finansowane są w Polsce technologie deep-tech, albo jednorazowo, przez konkretną interwencję państwa w konkretną sprawę.

Polski grafen, który miał być triumfem technologicznym poprzedniej dekady, skończył dokładnie tak samo. Polskie próby budowania samodzielnego sektora dronów wojskowych prawie skończyły tak samo. Wzór się powtarza: znakomity wynalazek, mocny zespół, pilotaż technologiczny, a potem spór akcjonariuszy paraliżuje firmę dokładnie w momencie, w którym trzeba przeskoczyć z linii pilotażowej do skali komercyjnej.

Co o tym mówią twarde dane?

Fakt pierwszy: polskie wydatki na badania i rozwój wynoszą około 1,5 procenta PKB, czyli wyraźnie poniżej średniej Unii Europejskiej (2,2 procenta) i absolutnie nieporównywalnie z liderami — Niemcy 3,1, Korea Południowa ponad 4,5. Brakuje nie pomysłów, brakuje kapitału na fazę przejściową.

Fakt drugi: Narodowe Centrum Badań i Rozwoju ma w portfelu programy wprost projektowane na fazę wdrożeniową — Szybką Ścieżkę, sektorowe programy w rodzaju INNOLOT i GAMEINN, instrument FENG na lata 2021–2027. Pieniądze są. Procedury są długie i konsorcyjne, ale są. Nie to jest barierą.

Fakt trzeci: każda znana mi historia polskiej spółki deep-tech w obszarze materiałów funkcjonalnych albo fotowoltaiki ostatniej dekady, która utknęła pomiędzy laboratorium a pilotażem, utknęła z powodu sporów wewnątrz akcjonariatu, niedopasowania horyzontu inwestora do horyzontu technologii, albo jednorazowej decyzji państwowej, której nikt na czas nie podjął. Nie z powodu braku finansowania na badania.

Z tego wynika spekulacja, którą uważam za uzasadnioną: realnym wąskim gardłem polskiej komercjalizacji nauki w 2026 roku nie są pieniądze na badania, tylko brak instytucjonalnej zdolności do prowadzenia spółki przez dolinę śmierci między TRL 5 a TRL 7. To jest poziom, na którym wiele firm potrzebuje cierpliwego, neutralnego właściciela większościowego, który ma horyzont kilkuletni i rozumie, że kapitalizacja nie wzrośnie kwartał po kwartale. Polski rynek kapitałowy ma takich graczy bardzo niewielu. NCBR i PFR mogłyby tę rolę pełnić, ale ich struktury są dostosowane raczej do finansowania projektów niż do prowadzenia spółek. Skutek jest taki, że w obszarach, gdzie świat właśnie dzieli rynek — perowskity, fotowoltaika BIPV, drony, baterie nowej generacji — Polska wnosi badania, a komercjalizacja odbywa się gdzie indziej.

Spekulacja smutniejsza: kolejne dwanaście miesięcy zadecyduje o tym, czy Saule będzie podręcznikowym przykładem polskiego niepowodzenia komercjalizacyjnego, czy podręcznikowym przykładem tego, że można było, gdyby ktoś w odpowiednim momencie wziął teczkę i wszedł z nią do gabinetu odpowiedniego decydenta. Dziś, kiedy piszę ten tekst, ta teczka istnieje fizycznie — Columbus Energy ją rozesłał jesienią 2025 — i leży w skrzynkach kilku polskich urzędników odpowiedzialnych za przemysł, naukę i obronność. Każdy z nich ma w teorii kompetencję, żeby ją otworzyć. Żaden nie ma w teorii obowiązku, żeby to zrobić.

Komu z polskich decydentów dziś, w 2026 roku, na biurku leży teczka z napisem „Saule — patenty, opcja zakupu"? Nie wiemy. Wiemy tylko, że ktoś tę teczkę zaraz dostanie znowu, i jeszcze raz, i jeszcze raz — a okno czasowe, w którym te patenty mają jakąkolwiek wartość rynkową, zamyka się szybciej, niż większość ludzi w tym łańcuchu decyzyjnym sobie wyobraża.

Źródła

Jin, J. et al. Spontaneous bifacial capping of perovskite film for efficient and mechanically stable flexible solar cell. Nature Communications (2025). DOI: 10.1038/s41467-024-55652-6

Saule Technologies — historia komercjalizacji i kryzys 2025: doniesienia Puls Biznesu, Parkiet, WNP.pl, Globenergia (maj–listopad 2025). Audyt otwarcia nowego zarządu po zmianach właścicielskich, raport Columbus Energy.

Ambient Photonics: rundy finansowania i kontrakty z Google, LG, Universal Electronics — komunikaty prasowe spółki, Bloomberg, TechCrunch (2024–2025).

Exeger Operations AB: kontrakty z Phonak, Logitech, otwarcie drugiej fabryki pod Sztokholmem — komunikaty spółki, doniesienia Reuters i Bloomberg.

Dane o polskim R&D: GUS (Główny Urząd Statystyczny), raporty NCBR, opracowania PIE (Polski Instytut Ekonomiczny). Porównania UE: Eurostat „R&D Expenditure by Sector" 2024.

Programy NCBR (Szybka Ścieżka, FENG, INNOLOT) — dokumentacja konkursowa i sprawozdania publikowane na ncbr.gov.pl.